Miłość do siebie a rany duszy

18.01.2020 20:03


Kategorie:
Toksycznośc w relacji

Kiedy spotyka nas coś bolesnego lub raniącego od razu widzimy ślady na fizycznym ciele. A co z naszą duszą? Jakbyś wyglądał/a gdyby ukazały się wszystkie rany, które tam nosisz od chwili Twego poczęcia? Nakładamy na siebie kostiumy utkane z pewności siebie, dorosłości, radości, inteligencji i wszystkich innych cech, które uznaliśmy za swoje i wydaje nam się, że jesteśmy gotowi aby tworzyć relacje z ludźmi. Pod spodem sączy sie ból, poczucie bycia gorszym, niewłaściwym, niegodnym. Trwamy w uczuciu odosobnienia pośród ludzi, nie czujemy sie rozumiani przez nikogo. Mimo pozornego szczęścia czujemy się puści i nieszczęsliwi. Szukamy ratunku w relacjach partnerskich, sukcesie , pomnażaniu majątku, kolejnych wakacjach, sportach ekstremalnych ale nagle okazuje się, że mając wszystko nie mamy nic.

Żyjemy z poczuciem, że czegoś nam brakuje i często zaczynamy szukać odpowiedzi dopiero, kiedy życie sie wali w jakiejś sferze: zdrowie, finanse, partnerstwo. Bo ignorować nie da sie stale, zwłaszcza kiedy życie zdaje sie zataczać kręgi.

Zostaliśmy tak cudownie stworzeni, aby przyciagać do swego życia ludzi, którzy będą naszych ran datykać. Nasze wzajemne rany będą swoim lustrzanym odbiciem. Nie da sie być blisko kogoś, by nie dotknąc jego “bolących części”. I tak oto partnerzy często ranią się nieświadomie w relacjach i szukaja winy w drugim zanim zrozumieć, że wszystko mają w sobie. Im ktoś bardziej zbliży się do ciebie, tym większa szansa ze dotknie Cię w te bolące obszary. A więc decydując sie na miłość wiedz, że czeka Cię praca nad sobą, która sprawi, że będziesz lepszym człowiekiem dla siebie i innych.

Jak się za to wziąć? Od czego zacząć?

Niestety nie da sie uleczyć rany, której nie odczuwamy, nie widzimy i nie wiemy jakiego jest rodzaju. Każde leczenie wymaga rozpoznania, procesu zdrowienia i dotyku, który bywa bolesny (sam dotykasz siebie łagodniej ale też boli). Być może zostanie blizna, ale ból zniknie na zawsze. Jego miejsce zajmie spokój, pogodzenie i zrozumienie.

Jak odkryć te rany? Może by tak przestać złościć się na tych, którzy je dotykają, ale potraktować to jako pomoc sobie, by dostrzec to co zakryte i nieuświadomione? Pomyśl jakie to uwalniające! Nikt nie ma wpływu na to co czujesz, tylko Ty sam.Przecież emocje, które przejawiasz są Twoje. Czy to wina kogoś, że się złościsz, czujesz samotny, poniżony, poirytowany ? Przecież to Ty wybierasz jak zareagujesz i tylko Ty wiesz co jest w Tobie. A więc kiedy chcesz wybuchnąć złością, zacząć krzyczeń, obrazić się , popłakać, uciec z niewygodnej sytuacji...Stop. Zapytaj siebie, dlaczego czujesz się w ten sposób. Nie co ta osoba uczyniła, ale co czujesz Ty i skąd to uczucie pochodzi ! Zapytaj siebie małego z okresu dzieciństwa kiedy czułeś/aś się tak samo?

Wtedy zacznie się drugi etap. Rozpoznanie. Kiedy już wiemy co nas zraniło i z której strony możemy przyjrzeć się temu ze zrozumieniem i zareagować miłością. Zapewniam, że uświadomienie sobie schematu (wyzwalacza) czasem wystarczy aby ranę zagoić raz i na zawsze. “Dmuchajmy i chuchajmy ” na nią miłością i zrozumieniem i nastąpi uzdrowienie.

Poprzez zrozumienie malutkiego siebie, dorosły człowiek nabiera siły, dojrzałości, mądrości, empatii i miłości. Wychodzi z roli "skulonego dziecka", które było w sidłach zakazów, nakazów, opinii i osądu walczące o ziarenka miłości. Bo być może to pierwszy raz , kiedy to małe stworzenie dostało miłość i uwagę? Jak więc miało nauczyć się kochać właściwie, jeśli dla niego miłość to wymierzanie ran i ciosów albo samookaleczenia?

Jakie rany mam na myśli ? Krytykę, szyderstwa, ocenianie, pomniejszanie, odepchnięcie, chłód emocjonalny, porównywanie do innych. Jak okalaczamy siebie? Łatwo to zauwazyć poprzez obserwację dialogu wewnętrznego.

A wiec jeśli poranione dziecko dorasta i chce kochać i być kochanym przekazuje miłość, jakiej go/ją nauczono, jakiej on/ona doświadczył/a w swoim otoczeniu, jaką wiedzę zdobył/a na jej temat. Więc rani bo kocha, dotyka Twoich ran bo kocha, “okalecza się”, bo kocha, “samobiczuje”, bo kocha. Wierzy w romantyczne bajki i idealizuje miłość ? Bo chce wierzyć w miłość, ale jej nie doświadczył/a .

Tylko od nas zależy jak będzie wyglądać nasza relacje z innymi. My możemy odkryć czym jest miłość i zacząć kochać ludzi prawdziwie i bezwarunkowo.

Uleczmy te rany, już czas. Mówią , że "strach ma wielkie oczy" i to prawda. Starch przed dotknięciem siebie odwraca naszą uwagę na zewnątrz. Szukamy ratunku najpierw w innych, potem w akcie desperacji szukamy ratunku w narzędziach takich jak terapie, wróżki, doradcy, metody...Wsparcie jest OK, ale to ty jesteś jedyną osobą, która może tego dokonać.

Miłość nie stawia warunków i nie rani. Jesteś godny aby być kochanym, teraz i zawsze. Najpierw naucz się kochać siebie ze wszystkim co w Tobie, przyjąć, zaakceptować, wybaczyć, otoczyć uwagą i pokochać. Pokochać bez stawiania warunków, że “będziesz właściwy , gdy...”. Bo Ty jesteś miłością od chwili poczęcia, reszta to iluzje, które nałożyłeś / aś na siebie ty lub twoje otoczenie.

Wszyscy urodziliśmy się miłością i odkrycie siebie i pokochanie siebie sprawi, że nauczysz sie też kochać innych bardziej.

Aby pokochać prawdziwie człowieka trzeba go dobrze poznać i dotkąć zarówno jego światła jak i cienia. To samo dotyczy siebie. Jak możesz kochać innych kiedy nie znasz siebie i nie wiesz co w głębi ciebie jest nierozpoznane i domaga sie uwagi i uwolnienia.

Miłość rozpoczyna sie od patrzenia wewnątrz siebie.

Bądź łagodny dla siebie na drodze kochania siebie.

Tekst: Joanna Bobel

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Więcej informacji w polityce prywatności.

Akceptuję